Pojawiłeś się w moim życiu tak nagle, tak niespodziewanie. Huśtałam się wtedy, wte i wewte, jak gówniarz, na placu zabaw dla gówniarzy. Szurałam boleśnie stopami o szorstki asfalt, nie wiedząc jak to zatrzymać. Jak móc wstać i pójść przed siebie, do przodu.
Podkradłeś się do mnie, przyjrzałeś się swoimi mądrymi oczami, tak jak tylko Ty potrafisz. Zacząłeś lizać moje brudne, poranione stopy. Miałknąłeś a ja wstałam i poszłam za Tobą.
Dziś jesteś mój. Dziś to ja pieszczę Twoje włosy. Dziś to ja głaszczę Twój kark. Kocham Cię. Dałeś mi wszystko. Ja oddam ci sto razy tyle.


